Projekty domów drewnianych

Pracę jako projektant domów rozpoczęłam jakiś czas temu. Od zawsze w sumie pociągały mnie takie rzeczy. Nie było raczej takiego momentu gdy nie chciałabym czegoś urządzać, projektować, rysować, ustawiać. Pamiętam też dokładnie konkurs, w którym wzięłam udział i mogłam osiągać swoje plany. Chodziło o projekty domów drewnianych. Trzeba było wykonać go z niezwykłą dokładnością i pracowitością. Nie wahałam się ani chwili, bo zdawałam sobie sprawę, że może to być spełnienie moich oczekiwań a wręcz strzałka w stronę ich wypełnienia. Nagrodą bowiem było stypendium dwuletnie do Włoch, gdzie pod kierunkiem sławnych włoskich architektów uczyłabym się prawdziwej sztuki i architektury.

I traf chciał, że opracowałam te nieszczęsne projekty domów jednorodzinnych i wysłałam je na konkurs. Zdradzę skrycie, że prawie nikt na mnie stawiał. Rodzice zamiast mnie podtrzymywana duchu mówili mi, że rzucam się z motyką na słońce a znajomi podpowiadali, że jest to konkurs o skali światowej tak więc moje szanse są znikome. Aż tu nagle przyszedł dzień wyników. Konkurs miał za zadanie wyłowić dwanaście najlepszych projektów domów. Na galę rozdania zaproszono mnie listownie, ale faktycznie nie było mowy w tym zaproszeniu, że jestem laureatem. Była tylko data, miejsce i prośba o stawienie się na miejscu, bo po wręczeniu nagród można spotkać się z wybitnymi architektami i oglądnąć specjalistyczną wystawę przyszykowaną na tą okazję. Uznałam, że nic nie stracę jeśli tam się pojawię, ale sądziłam, że moje nadzieje są znikome. Gdy ogłaszali wyniki miałam przyspieszone tętno. Wymienili mnie na siódmej pozycji i czułam, że serce utknęło mi w gardle.

Comments are closed.